środa, 28 grudnia 2016

Trzy kategorie problemu liturgicznego

Nowoczesne nietradycyjne stacje Drogi Krzyżowej
W trakcie dyskusji o liturgii można często zauważyć, że ludzie mieszają dosyć odległe problemy, wymagające odmiennego traktowania. Jako tomista pomogę sobie ich rozróżnieniem i posegregowaniem.

Zdaje się, że mamy tu do czynienia z trzema kategoriami:
1. Zerwaniem. (ang. The Discontinous)
2. Zaciemnieniem. (ang. The Doubious)
3. Nadużyciem. (ang. The Abusive)

Jako przykład pierwszego można tutaj przytoczyć nowy kalendarz liturgiczny, z zastąpieniem okresu po Zesłaniu Ducha Świętego okresem zwykłym, zniesieniem starożytnej oktawy Zesłania Ducha Świętego, usunięciem Przedpościa, Dni Krzyżowych, Dni Suchych, i tak dalej. Ogólnie rzecz biorąc, wiele składowych zwyczajnej formy liturgii nie posiada ciągłości względem tradycji liturgicznej, która istniała przed nimi. Jest to tak poważny problem, że tylko papież lub sobór powszechny mógłby dokonać jego naprawy, chociaż naturalnie biskupi oraz księża mogą dużo zrobić, aby go obejść. Choćby poprzez prosty powrót to ostatniego integralnego przejawu Rytu Rzymskiego jakim jest Mszał z 1962 roku, i jego częstszą, i bardziej powszechną celebrację. To samo w sobie przyniesie w długiej perspektywie uleczenie poprzez ustanowienie najwyższych standardów, i wprowadzi wielu wiernych w ponadczasowe bogactwo starożytnej liturgii.


Kategoria druga zawiera rzeczy które są przeciwne tradycji, ale obecnie dozwolone – na przykład komunię udzielaną na rękę, obecność kobiet w prezbiterium, celebrację Mszy w kierunku wiernych zamiast skierowania na wschód, grę na organach w trakcie postu, i inne odstępstwa od wielowiekowych praktyk. W przeciwieństwie do pierwszej kategorii, ta kategoria może być bezpośrednio zaadresowana przez księży i biskupów. W szczególności biskupi są upoważnieni do zachowania życia liturgicznego od zepsucia w swoich diecezjach, a jeśli poniosło ono szkodę, do przywrócenia go z powrotem do harmonii z katolicką tradycją.

Trzecia kategoria odnosi się do rzeczy, które nie zostały zatwierdzone przez Stolicę Apostolską, lecz które mimo tego się rozpowszechniły, a wśród których znajduje się „stałe korzystanie z pomocy nadzwyczajnych szafarzy podczas Mszy św.”, które zostało wielokrotnie wykluczone poprzez prawo kościelne. Oczywiście, współpraca wewnątrz ogólnoświatowej rewolty przeciw regułom liturgicznym, oraz brak dobrej woli ze strony kościelnych władz do ich przestrzegania w praktyce oznacza, iż prawie wszystko jest tolerowane, przy jednoczesnej kpinie z zasad. Ciągle jednak problemy z tej kategorii są do rozwiązania poprzez jakiegokolwiek kapłana, który mocą swojej władzy może je naprawić, gdyż naruszają one dyscyplinę, o którą ma on obowiązek się troszczyć.


Im więcej młodych ludzi otrzyma edukację o ich wierze katolickiej, jej tradycjach i historii, tym mniej będą oni skłonni do tolerowania posoborowych odchyleń w którejkolwiek ze wspomnianych kategorii. Hermeneutyka zerwania i nieciągłości może przetrwać tylko o tyle, o ile ludzie będą słabo katechizowani i wykształceni. Dajmy im prawdę, a zapytają: „Dlaczego robimy te wszystkie rzeczy?” Solidne wykształcenie teologiczne jest dość często przeciwieństwem tzw. „ducha Soboru Watykańskiego II”.

Kościół się zmienia, młodzi są coraz bardziej wymagający  i nie zadowalają się gładkimi, sentymentalnymi, protekcjonalnymi, czy dwulicowymi odpowiedziami. Przywiązują się do nadzwyczajnej formy Mszy z powodu jej niesamowitego spokoju, wymownych gestów, i  modlitewnego bogactwa. Ona oddycha duchem modlitwy, i jeśli szukasz modlitwy, chcesz czegoś prawdziwego – jak żarzących się węgli w kominku, a nie elektrycznego kaloryfera.

Tak, promotorzy zerwania będą tutaj jeszcze przez długi czas, ale logika ich własnej postawy wypycha ich coraz bardziej na margines Kościoła, z którego w końcu wypadną, gdy zobaczą że postępowy i modernistyczny program nigdy nie wygra. Jednocześnie mocno skupiony, wysoko zmotywowany, a także bardzo proklerykalny, proreligijny i prorodzinny ruch tradycjonalistyczny, chociaż niezbyt liczny to jednak kwitnący i mający w sobie siłę młodości, po którego stronie stoi nawet demografia, szykuje się do pełnienia roli znaczącej siły, która będzie kształtowała katolicyzm w nadchodzących dziesięcioleciach. 


Jak dobrze ujął to ks. John Hunwicke: „Epoka papieża Benedykta to bardzo dobry czas by żyć, to epoka najprawdziwszej instauratio catholica”; [katolickiej odnowy].

Peter Kwasniewski
Tumaczenie: Leszek Heimann