piątek, 4 listopada 2016

Św. Josemaría Escrivá - założyciel Opus Dei patronem powrotu tradycyjnej liturgii?

Św. Josemaria Escriva (1902-1975), założyciel Opus Dei, przez całe swoje życie kapłańskie odprawiał tradycyjną, łacińską Mszę świętą. Doświadczał w związku z nią przeżyć mistycznych. Umiłował ją tak bardzo, że uzyskał pozwolenie (uważano wówczas, że takie pozwolenie jest niezbędne), by nie zamieniać jej na Novus Ordo Misae, lecz nadal składać Najświętszą Ofiarę w taki sam sposób, jak zawsze to czynił. Warto, by fakty te były lepiej znane.[1] Wspaniałą galerię zdjęć tego świętego, celebrującego Mszę w usus antiquior, można znaleźć tutaj.
Mój syn ma zwyczaj posługiwać się, jako lekturą duchową, trzema słynnymi tomami aforyzmów św. Josemarii – Droga, Bruzda i Kuźnia – i z przyjemnością dzieli się ze mną jego cudownymi uwagami na temat liturgii oraz cnót, jakie formuje ona w duszy człowieka. Z lektury tych uwag wynika w sposób oczywisty, że wyrastają one z bogactwa duchowego tradycyjnej Mszy Świętej i ze zdrowej fazy Ruchu Liturgicznego. Dzisiejsi członkowie i zwolennicy Opus Dei skorzystaliby wiele, gdyby zechcieli odkryć ponownie ten istotny aspekt życia modlitwy swego założyciela.[2]
Przywołajmy niektóre sformułowania z jego najsłynniejszej książki pt. Droga:

Twoja modlitwa powinna mieć charakter liturgiczny. Obyś oddawał się recytacji psalmów i modlitw mszalnych zamiast modlitw okolicznościowych czy też własnych, przez siebie wymyślonych! (s. 86)

Okazuj szacunek i cześć wobec świętej liturgii Kościoła i jego obrzędów. Wiernie je zachowuj. Czyż nie pojmujesz, że dla nas, nędznych istot ludzkich, nawet to, co najwznioślejsze i najszlachetniejsze, dostępne jest poprzez zmysły? (s. 522)


Mówi się, iż Kościół śpiewa, gdyż zwyczajna mowa nie zaspokajałaby jego pragnienia modlitwy. Ty, jako chrześcijanin – i to chrześcijanin wybrany – powinieneś nauczyć się wykonywania śpiewów liturgicznych. (s. 523)

„Wybuchnijmy pieśnią!” – powiedziała dusza rozmiłowana, widząc cuda, jakie Pan nasz sprawiał przez jej posługę. Tę samą radę i ja tobie daję: Śpiewaj! Niech zapał wdzięczności względem twego Boga przelewa się w radosną pieśń. (s. 524)

Kobieta, która w domu Szymona Trędowatego w Betanii namaściła głowę Pana cennym olejkiem, przypomina nam o obowiązku hojności, wielkoduszności w kulcie Bożym. Wszelkie możliwe bogactwo, majestat i piękno wydawałyby mi się niedostateczne. A przeciwko tym, którzy atakują bogactwo naczyń liturgicznych, strojów i ołtarzy, słyszymy pochwałę, wypowiedzianą przez Jezusa: „opus enim bonum operata est in me” – „dobrą bowiem rzecz mi uczyniła” (s. 527)

Bardzo ważną cechą człowieka o duchu apostolskim jest jego rozmiłowanie we Mszy. (s. 528)

Msza jest długa – mówisz. A ja dodaję: - Bo miłości masz w sobie za mało. (s. 529)

Widziałeś, jak odprawiałem Mszę Świętą na zwykłym ołtarzu – stół i skała, bez nastawy ołtarzowej. Zarówno Krucyfiks, jak i lichtarze były wielkie i solidne, z woskowymi świecami o stopniowanej wielkości, najwyższymi przy Krzyżu, dalej coraz niższymi. Antepedium w kolorze liturgicznym dnia. Powłóczysty ornat. Kielich bogaty, o prostej linii, z pojemną czaszą. Nie było żadnych świateł elektrycznych, ani też nam ich nie brakowało. I trudno było ci wyjść z oratorium – czułeś się tam u siebie.  – Czy widzisz, jak jesteśmy prowadzeni ku Bogu, coraz mu bliżsi, poprzez dyscyplinę liturgii? (s. 543)

Z Kuźni:

Powinniśmy tak przyswoić sobie te słowa Jezusa, by stały się naszymi własnymi: Desiderio desideravi hoc Pascha manducare vobiscum: Jakże bardzo pragnąłem spożywać z wami tę Paschę! Nie mamy lepszego sposobu na okazanie troski i miłości względem Najświętszej Ofiary, niż poprzez wielką dbałość o najdrobniejsze szczegóły obrzędów, które ustanowiła mądrość Kościoła. To wszystko z miłości; ale powinniśmy także odczuwać potrzebę upodabniania się do Chrystusa nie tylko w swoim wnętrzu, lecz także w tym, co zewnętrzne. Powinniśmy działać, w rozległej przestrzeni ołtarza Chrystusowego, w rytmie i harmonii, jakie dyktuje posłuszna świętość, jednocząc się z wolą Oblubienicy Pańskiej, z Wolą samego Chrystusa. (s. 833)

Powinniśmy przyjmować Pana Naszego w Eucharystii tak jak przygotowujemy się na przyjęcie wielkich tego świata, albo jeszcze lepiej: pamiętać o dekoracjach, światłach, nowych ubraniach... A jeśli zapytasz, jakiego rodzaju czystość mam na myśli, jakie dekoracje i światła powinieneś zapewnić, odpowiem ci: czystość każdego z twych zmysłów; dekoracje, na jakie tylko cię stać; światłość w całej twojej duszy. (s. 834)

Bardzo dobrze cię zrozumiałem, kiedy wyznałeś mi: chciałbym cały przesiąknąć liturgią Mszy Świętej. (s. 644)

Z Bruzdy:
Czyż odpowiedzią na przynaglanie, gorączkę, niemal panikę, by modernizować i być na czasie – próżny wysiłek, który zawsze prowadzi tylko do destrukcji – jest myśl, że katolicyzm to rzecz dawna i dlatego nie do zaakceptowania? Słońce jest starsze, a nie utraciło swego blasku, woda jest jeszcze dawniejsza, a wciąż gasi pragnienie i orzeźwia nas. (s. 937)

Dodatek

Oto kilka stwierdzeń przedziwnie wręcz trafnych w odniesieniu do ostatnich trzech lat:

Choć wydaje się to paradoksem, ci, którzy sami siebie nazywają synami Kościoła, często bywają właśnie tymi, którzy sieją większy zamęt. (Bruzda, s. 360)

Zawsze miej odwagę – pokorę, pragnienie służby Bogu – aby przedstawiać prawdy Wiary takimi, jakie są, nie dopuszczając żadnych ustępstw ani dwuznaczności. (Kuźnia, s. 580)

Nie wolno ułatwiać sobie nawrócenia jakiejś duszy kosztem ryzyka ewentualnego odstręczenia wielu innych. (Bruzda, s. 966)

Peter Kwasniewski
Tłumaczenie: Ewa Monika Małecka
Obraz: By Spongie555 - https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Escriva_relic_chicago.jpg, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=32037666
Tytuł redakcji UnaCum.pl

Przypisy



[1] Krążą, jak można się spodziewać, różne opowieści o tym, co dokładnie zdarzyło się po roku 1969, jedne barwniejsze od drugich. Oto trzeźwa, rzetelna relacja, choć o dziwnie anachronicznym tytule: „Dlaczego Josemaria Escriva odprawiał wyłącznie FormęNadzwyczajną”.
[2] Mógłby ktoś powiedzieć, że jest rzeczą obojętną, którą formę Mszy św. odprawiał założyciel, ale stwierdzenie to nie wytrzymuje krytycznej analizy. W końcu te dwie formy są na tyle różne i odrębne, że dało to podstawę, by Ojciec Święty Benedykt XVI ustanowił je dwiema formami czy też ususami Rytu Rzymskiego. A więc cała formacja, zapewniana przez każdą z nich, będzie odrębna i odmienna, z czego wynika, że jeśli ktoś chce przyswoić sobie ducha założyciela jakiejś wspólnoty, powinien starać się, na ile tylko jest to możliwe, być formowanym w tej samej szkole pobożności, przez te same teksty, śpiewy i ceremonie.