wtorek, 1 grudnia 2015

Kościół z Mszą tradycyjną to sanktuarium


Wielokrotnie na naszym portalu pisałem o formalnych strukturach duszpasterskich koniecznych dla trwania regularnych celebracji Mszy tradycyjnej w dłuższym okresie (polecam teksty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7). Bieżący numer brytyjskiego periodyka Mass of Ages opisuje ciekawe zjawisko. Biskupi przekazując kościół do wyłącznego użytku dla formy nadzwyczajnej, zamiast tworzyć parafię personalną, nadają kościołowi status sanktuarium, nawet jeśli nie ma tam, jak przywykliśmy do tego w Polsce, żadnego szczególnego świętego wizerunku, którego wierni otaczaliby szczególną pobożnością. 

Wczytując się w Kodeks Prawa Kanonicznego dowiadujemy się, że: "Przez sanktuarium rozumie się kościół lub inne miejsce święte, do którego - za aprobatą ordynariusza miejscowego - pielgrzymują liczni wierni, z powodu szczególnej pobożności" oraz 
"W sanktuariach należy zapewnić wiernym obfitsze środki zbawienia przez gorliwe głoszenie słowa Bożego, przez odpowiednie ożywienie życia liturgicznego, zwłaszcza przez sprawowanie Eucharystii i pokuty oraz przez kultywowanie zatwierdzonych form pobożności ludowej". 

"Szczególna pobożność", "obfitsze środki zbawienia" "ożywienie życia liturgicznego" - trudno się sprzeczać, że to są cechy kościołów, gdzie sprawuje się wyłącznie Mszę trydencką. Czy jednak kościół z tradycyjną Mszą ma być zaledwie miejscem sporadycznych pielgrzymek poza swoją parafię terytorialną ? Trudno mówić przecież o pielgrzymowaniu coniedzielnym. Zamieszczamy dzisiaj perspektywę Brytyjczyka, który próbuje bronić tego rozwiązania. W przyszłości zamieszczę szerszą polemikę z tym tekstem. 


Mass of Ages, Why a Shrine?

Kiedy w roku 2013 kościół pw. świętych Piotra, Pawła i Filomeny (zwany popularnie „the Dome”, Kopułą) został ponownie otwarty i przeznaczony specjalnie do celebracji liturgii w Formie Nadzwyczajnej Rytu Rzymskiego, biskup Mark Davies nadał mu status „sanktuarium” i szczególne zadanie szerzenia nabożeństwa do Najświętszego Sakramentu.
Prawdopodobnie niewiele osób wówczas przywiązywało wagę do owego statusu sanktuarium, ale ponieważ od roku 2012 sanktuariami stały się również kościół pod wezwaniem św. Walburgi w Preston oraz Najświętszej Maryi Panny w Warrington, warto może zadać pytanie, dlaczego wszystkim tym kościołom, przeznaczonym szczególnie do sprawowania liturgii w Formie Nadzwyczajnej, nadano taki status.
Według prawa kanonicznego każdy kościół katolicki musi być zatwierdzony przez ordynariusza miejsca (biskupa) i uzyskać określony status. Większość świątyń to oczywiście kościoły parafialne, służące wszystkim katolikom z pewnego obszaru geograficznego, ale ponieważ ta forma nie byłaby praktyczna w wypadku kościoła przeznaczonego specjalnie do sprawowania Formy Nadzwyczajnej, pozostaje więc, jako możliwa opcja, albo status parafii personalnej, albo sanktuarium.
Parafie personalne mogą być ustanawiane na mocy Kanonu 518: „z racji obrządku, języka, narodowości wiernych jakiegoś terytorium, albo z innego jeszcze powodu”. Rzadziej spotyka się je w Europie, częściej natomiast w Ameryce Północnej, gdzie istnieje długa tradycja tworzenia parafii personalnych dla katolików rytów wschodnich. Podobnie postąpił biskup Lancaster, ustanawiając nie tak daleko od św. Walburgi, w Preston, parafię personalną św. Alfonsy dla katolików rytu syro-malabarskiego.
Celem parafii personalnej, takiej jak parafia św. Alfonsy, jest zachowanie odrębnego dziedzictwa liturgicznego katolików wschodniego rytu i zapewnienie im możliwości „zachowania ich własnego rytu, miłowania go i przestrzegania w sposób najwierniejszy, jak tylko potrafią”, jak zostało to wyłożone w dekrecie Soboru Watykańskiego Orientalium Ecclesiarum. Tak jednak nie jest w przypadku Formy Nadzwyczajnej, gdyż, jak wyraźnie stwierdził Benedykt XVI w Summorum Pontificum, jest ona, wedle prawa kanonicznego, „formą” jednego jedynego Rytu Rzymskiego, stanowi więc wspólne dziedzictwo wszystkich katolików Zachodu, a nie tylko jakiejś szczególnej grupy. Z tego powodu, choć możliwe jest ustanawianie parafii personalnych dla wiernych przywiązanych do Formy Nadzwyczajnej i pewna ich liczba rzeczywiście istnieje w Ameryce Północnej, jednak może to być postrzegane w kategoriach podziału, gdyż jeśli wierny katolik przyłącza się do parafii personalnej, to siłą rzeczy opuszcza swoją terytorialną parafię. Tworzenie parafii personalnych dla wiernych przywiązanych do Formy Nadzwyczajnej w Anglii i Walii niosłoby więc ze sobą niepożądany, formalny podział na katolików Formy Nadzwyczajnej i Formy Zwyczajnej.
Status sanktuarium regulują przepisy kanonów 1230-1234 Kodeksu Prawa Kanonicznego, bardzo elastycznie traktujące kwestię jego tworzenia i działania. Na przykład w Walsingham sanktuarium funkcjonuje całkiem oddzielnie od miejscowego kościoła parafialnego. W Willesden, przeciwnie, kościół sanktuaryjny jest także kościołem parafialnym. W Holywell natomiast sanktuarium nie posiada wyznaczonego kościoła i korzysta z lokalnego kościoła parafialnego. Wspólna dla tych wszystkich przypadków jest zasada, iż sanktuarium istnieje dla celów pielgrzymkowych oraz po to, by szerzyć pewne szczególne nabożeństwo, czy też, jak to ujmuje kanon 1230 Kodeksu Prawa Kanonicznego, sanktuarium to „kościół lub inne miejsce święte, do którego (...) pielgrzymują liczni wierni, z powodu szczególnej pobożności”.
Innymi słowy, kościół parafialny istnieje, by służyć wiernym z danej parafii, kościół sanktuaryjny natomiast istnieje, by służyć wszystkim tym, którzy do niego przybywają.
To nieznaczne, lecz istotne rozróżnienie wyjaśnia, dlaczego „opcja sanktuarium” ma pewną przewagę nad „opcją parafii personalnej”. Choć każde sanktuarium ma grono wiernych stale do niego uczęszczających, to osoby te wciąż pozostają formalnie członkami swoich lokalnych parafii. Jednocześnie osoba, która nawiedza dane sanktuarium nieregularnie – tak jak ja – może czuć się i być w pełni członkiem wspólnoty gromadzącej się w nim, podczas gdy w kościele parafialnym każdy jest albo parafianinem, albo gościem. Nadanie trzem kościołom przeznaczonym do sprawowania liturgii w Formie Nadzwyczajnej statusu sanktuarium pozwoliło uniknąć potrzeby dokonywania formalnego podziału na „parafian Formy Nadzwyczajnej” i „parafian Formy Zwyczajnej”. W dodatku, jeżeli któryś z biskupów zdecyduje ustanowić następny w swojej diecezji kościół przeznaczony dla Formy Nadzwyczajnej, jako sanktuarium, nie będzie trzeba wyznaczać pomiędzy nimi formalnej granicy geograficznej, gdyż sanktuaria, w odróżnieniu od parafii, nie mają granic.
Kanon 1232 stanowi, że każde sanktuarium musi mieć swój własny, specjalny statut, ustalający „cel i władzę rektora, prawo własności i zarząd majątkiem”. Zapisy statutu dają sanktuarium prawa, w które, w myśl Kodeksu Prawa Kanonicznego, nie wolno w sposób arbitralny ingerować. Dają też biskupowi znaczną swobodę w decydowaniu, jak kościół sanktuaryjny ma działać, co może, a czego nie może robić. Jest to szczególnie ważne, gdy sanktuarium ma być zarządzane przez zgromadzenie takie jak Instytut Chrystusa Króla Najwyższego Kapłana czy też Bractwo Kapłańskie św. Piotra.
Kiedy biskup zaprasza do diecezji jakąkolwiek wspólnotę zakonną, następują wcześniej negocjacje i uzgodnienia, dzięki którym zarówno biskup, jak i członkowie wspólnoty wiedzą zawczasu, jakie będą ich prawa i obowiązki. Kiedy zaproszenie dotyczy zarządzania kościołem sanktuaryjnym, wówczas kwestia statutu owego sanktuarium stanowi część tego procesu uzgodnień. Jednak ostatecznie – a mówię to jako prawnik – pomyślne działanie kościoła diecezjalnego pod zarządem wspólnoty zakonnej zależy w znacznie większej mierze od wzajemnego szacunku i współpracy niż od dokumentów prawnych.
W przypadku kościoła św. Piotra, Pawła i Filomeny, a także kościoła św. Walburgi, biskupi tych miejsc przyznali sanktuariom prawo do spełniania większości tradycyjnych funkcji kościoła parafialnego, takich jak chrzty, śluby i pogrzeby, jednak z pewnymi ograniczeniami, tak by uniknąć konfliktu z lokalnymi parafiami. Te same zasady będą, jak przypuszczam, odnosiły się do kościoła Najświętszej Maryi Panny w Warrington.
W 2013 roku, w momencie ponownego otwarcia kościoła św. Piotra, Pawła i Filomeny, byłem nieco zaskoczony, że zastosowano model sanktuarium, a nie parafii personalnej. Jednak, gdy przestudiowałem obie opcje i przyjrzałem się funkcjonowaniu tych kościołów w praktyce, nabrałem silnego przekonania, że struktura sanktuarium ma wiele zalet. W pewnym sensie to nieistotne, jaką strukturę się zastosuje, byle kościoły istniały i byle sprawowano w nich Mszę świętą w Formie Nadzwyczajnej. Jednak, kiedy spojrzeć szerzej, ma to znaczenie. Każdy kościół ma jakiś cel swego istnienia, a celem sanktuarium jest przyjmowanie wszystkich – i przypadkowych gości, i tych, którzy czasami, nieregularnie tam zaglądają, i stałych bywalców. Czy to przypadkiem, czy też umyślnie, biskup Davies nadał temu kościołowi strukturę i cel, które w swej istocie czynią Ryt Tradycyjny częścią szerszej wspólnoty Kościoła, a nie jakąś marginalną specjalnością. Z tego niewątpliwie trzeba się cieszyć.
Miejmy nadzieję, że i inni biskupi będą otwierali kościoły i miejsca kultu przeznaczone do sprawowania liturgii w Formie Nadzwyczajnej, a jeśli postanowią nadać im status sanktuarium, będą mieli już sprawdzoną, udaną strukturę. W prawie, podobnie jak w wielu innych dziedzinach życia, dobrą radą jest ta, by nie wyważać otwartych drzwi.

Neil Addison jest adwokatem, uczęszczającym sporadycznie do sanktuarium św. Piotra, Pawła i Filomeny. 
Tłumaczenie: Ewa Małecka
Źródło