piątek, 16 października 2015

Są zobowiązani do dożywotniej nauki i promowania łaciny

Uczestnicy Cenaculum odmawiający różaniec w
Kościele Misyjnym Świętej Klary.  Każdy dzień Cenaculum
kończy się wystawieniem Najświętszego Sakramentu
.
W dniach od 27 lipca do 1 sierpnia Rodzina św. Hieronima odbyła w kalifornijskim Menlo Park swe doroczne „Cenaculum”. Codziennie celebrowano Mszę w języku łacińskim, w nim także wygłaszano homilie. Liturgię Godzin śpiewano po łacinie. Wszystkie rozmowy, także te przy stole były ograniczone do łaciny, jako że członkowie tego kanonicznego stowarzyszenia są zobowiązani do dożywotniej nauki i promowania języka Kościoła, a w czasie swoich dorocznych spotkań ograniczają się oni do rozmów wyłącznie po łacinie.
Dlaczego w ogóle ktokolwiek chciałby tak robić?
 

Współcześnie każdorazowe przywołanie pytania o język liturgii wywołuje u katolików stanowcze opowiedzenie się za językiem narodowym. „Tak jest lepiej” - słyszy się często – ponieważ celebrowanie liturgii  w języku narodowym pozwala ją zrozumieć”, co implikuje że łacina jest niezrozumiała. Jest czymś rozsądnym, że ktoś podkreśla znaczenie języka narodowego wobec własnej nieznajomości języka łacińskiego, ale jest też równoznaczne z poważną arogancją sugerowanie tej nieznajomości wśród całej kościelnej wspólnoty jako obowiązującego standardu, mającego zastosowanie wobec wszystkich. Papież Pius XII nazwał brak studiowania łaciny, owego „skarbu” będącego „niezrównaną doskonałością” - „żałosnym zaniedbaniem umysłowym”. Wielu nie przywiązuje wagi do takich wypowiedzi, ale przez używanie języka Rzymian, jak powiedział to papież Jan XXIII, „wyrabia się zręczność umysłu i zdolność trafnego wydawania sądów; wtenczas umysł młodzieńca zaczyna odpowiednio pojmować i oceniać, w końcu opanowuje poprawność myślenia i mówienia.” (Veterum Sapientia) Nikt nie powinien dumnie głosić życzenia rezygnacji z łaciny, zwłaszcza iż życie ludzkie nie jest serią nierozłącznych początków. Pomijając wiele regionalnych różnic, duże trendy kulturowe angażują całą ludzkość, nawet jeśli nie angażują one każdego z tą samą siłą.                                                                                                                   


Jednym z owych ważnych trendów jest dziedzictwo rzymskiej cywilizacji i jej język, oraz ich rola w nadawaniu kształtu naszej historii i naszemu myśleniu od starożytności aż po dzisiejszy dzień, „wskazujące na uniwersalność ludzkiego ducha , którego podstawowe potrzeby” - jak dalej pisał papież Jan Paweł II - „są takie same w najbardziej oddalonych od siebie kulturach.”( Fides et Ratio) Temu nie można zaprzeczyć. Dalej papież kontynuuje; „Kościół nie może porzucić tego, co pozyskał w wyniku inkulturacji w grecko – rzymskim świecie myśli. Odrzucenie tego dziedzictwa byłoby zaprzeczeniem opatrznościowego planu Boga, który prowadzi Kościół na ścieżkach czasu i historii”. (ibid.)

Język łaciński jest jak rzeka wiedzy, która zasilała wielu ludzi i narody w trakcie swego biegu przez historię. I jak napisał papież Benedykt XVI; „kościół rzymski nie tylko kontynuował korzystanie z łaciny, ale w pewien sposób uczynił siebie strażnikiem i mistrzem w zakresie teologii i liturgii, a także w formacji i przekazywaniu wiedzy.” (Motu Proprio Latina Lingua) Oto dlaczego papieże „wytrwale propagowali znajomość i upowszechnianie łaciny.” (ibid.) Powinno również zwracać się uwagę, iż Sobór Watykański II, którego autorytet często jest przewrotnie przywoływany przez tych, którzy chcą porzucić stosowanie języka łacińskiego w Kościele, wyraźnie oznajmił że „w obrządkach łacińskich zachowuje się używanie języka łacińskiego” (Konstytucja o Świętej Liturgii, 36)


Poza tym jest poważnym błędem myślenie, że tłumaczenie jednego języka na inny może zaowocować doskonale równorzędnym znaczeniem. Każdy język nosi w sobie unikalny zasób ekspresji, który nie może być oddany w żadnym innym języku. Czy ktokolwiek brałby pod uwagę nauczanie angielskiej literatury poprzez studiowanie węgierskich tłumaczeń anglojęzycznych dzieł? Jeśli istniałaby absolutna zgodność pomiędzy językami, byłoby bardzo łatwo ograniczyć wszystkie języki świata do jednego. Ale języki różnią się nie tylko brzmieniem, formą, ale przede wszystkim formą ekspresji. Dlatego też języki narodowe nigdy nie mogą się stać odpowiednikiem łaciny.


Trzy specyficzne cechy, jak wyjaśnił święty Jan XXIII, czynią łacinę wybitnie podatną, aby być językiem Kościoła: łacina jest uniwersalna, niezmienna, i jest święta (Veterum Sapientia). Jak wcześniej wspomniano, łacina jest uniwersalna jako ważne dziedzictwo rodzaju ludzkiego, dziedzictwo wielu różnych regionów i stuleci, obejmujące całą chrześcijańską erę od jej początków aż po dzisiejszy dzień.

Jest też niezmienna, gdyż nie jest językiem żadnej grupy etnicznej, co mogłoby wpływać na jej stałość.
Dzisiaj studenci uczą się łaciny jaką władał Cycero dwa tysiące lat temu, podczas gdy język angielski Szekspira w ciągu czterystu lat zmienił się tak bardzo, iż współcześnie studenci często potrzebują tłumacza, aby go zrozumieć.                                                                                     

I na koniec – łacina jest świętym językiem. Przygotowanym przez Bożą Opatrzność (divinitus provisum est: Pius XI - Officiorum Omnium) aby zostać przemienionym przez Ducha Świętego, i stać się językiem Kościoła założonego w Rzymie na skale Piotra. Całe słownictwo naszej religii zostało ukształtowane przez łacinę, i tylko w tym języku może w pełni zostać zrozumiane: humanitas, persona, virtus, aeternis, gratia, sacramentum, natura, matrinomium, incarnatio, misericordia; listę tych słów można dalej rozwijać. Jeśli nawet jakoś potrafilibyśmy wyważyć otwarte już drzwi – poprzez stworzenie jednego współczesnego języka jako uniwersalnej normy (i wyobraźcie sobie jak chętnie by na to przystano) – to i tak stworzyłoby to ogromny rozdźwięk z przeszłością. Języki nie są zamienne. Nie jest możliwe przeskakiwanie z jednego języka na drugi bez utraty zawartości myśli.                                                                                                                 

W świetle powyższych faktów, absurdem jest myślenie, że Kościół mógłby porzucić swe studia nad łaciną i jej użycie, które są „najlepszym węzłem łączącym obecny wiek Kościoła z przeszłością i przyszłością.”(Veterum Sapientia)
Oto dlaczego papieże „często pochwalali doskonałość i doniosłość łaciny (…) ostrzegając przed niebezpieczeństwem jakie by zaistniało w wyniku jej zlekceważenia.”(Veterum Sapientia).

Kończąc, ci co krzywo patrzą na łacinę powinni wziąć do serc słowa papieża Piusa XI: „Jakikolwiek świecki, potrafiący choć trochę czytać i pisać, ignorując język łaciński, który możemy nazwać prawdziwie katolickim językiem, wykazuje schorzenie braku umiłowania Kościoła."

(In quopiam homine laico, qui quidem sit tinctus litteris, latinae linguae, quam dicere catholicam vere possumus, ignoratio quendam amoris erga Ecclesiam languorem indicat. Officiorum Omnium).

Andrew Meszaros
Tłumaczenie: Leszek Heimann