piątek, 21 sierpnia 2015

Ars Celebrandi: Msza solenna w rycie dominikańskim

W dniu 17 sierpnia Kościół katolicki obchodzi wspomnienie świętego Jacka Odrowąża, pierwszego polskiego dominikanina, założyciela i patrona polskiej prowincji tego zakonu. W Polsce w zakonie dominikańskim jest to nawet uroczystość, najwyższy stopień obchodu liturgicznego. Dlatego cały drugi dzień warsztatów liturgii tradycyjnej Ars Celebrandi w Licheniu był bardzo dominikański.

Głównym punktem dnia była uroczysta Msza św. w rycie dominikańskim, celebrowana przez ojca Wojciecha Gołaskiego. Zakon dominikański przez 750 lat odprawiał wszelkie liturgie tylko we własnym rycie zakonnym, odrębnym od rytu rzymskiego powszechnie obowiązującego w Kościele łacińskim. Nie podlegał on reformie Soboru Trydenckiego i mimo pewnych zmian, jakie wprowadzano do niego w ciągu dziejów, zachował wiele cech starej liturgii średniowiecznej, w innych rytach łacińskich już nieobecnych. Co ciekawe, niektóre z nich nadal istnieją w rycie liturgicznym Kościoła prawosławnego; jest to piękne świadectwo faktu, że cała liturgia chrześcijańska wywodzi się z jednego wspólnego źródła, i wymowny znak ekumenizmu. 

Od pół wieku dominikanie odprawiają Msze święte w nowym rycie rzymskim (tzw. „posoborowym”), ale cenne dziedzictwo duchowe i historyczne zakonu nie powinno zostać zapomniane. Liturgia jest czymś żywym, jest wydarzeniem, które się dzieje, i aby istnieć, musi być sprawowana. W Polsce jest to nadal wielka rzadkość, ale właśnie tutaj, w Licheniu na warsztatach Ars Celebrandi, w takim niezwykłym wydarzeniu można uczestniczyć. 



O Jacku Odrowążu zachowała się opowieść, że gdy tatarskie hordy zdobyły Kijów, w którym ten święty wówczas przebywał, zabrał z kościoła dominikańskiego monstrancję z Najświętszym Sakramentem oraz figurę Matki Bożej — dwie najcenniejsze dla niego rzeczy — i ocalił życie, przechodząc przez wezbrany Dniepr na swojej czarnej kapie zakonnej rozłożonej na falach. Do wydarzenia tego nawiązał w kazaniu ojciec Wojciech Gołaski: „Jackowa kapa może nam posłużyć jako obraz wszystkiego, z czym tu mamy do czynienia podczas odprawiania liturgii — wszystkich rytów i obrzędów, których się tutaj w trudzie uczymy. Potrzebujemy liturgii bogatej w znaki, właśnie tej, którą teraz odprawiamy. Lecz w równym stopniu potrzebujemy czytania tych znaków, rozumienia ich. Inaczej pozostaniemy po tej stronie Dniepru, gdzie jest wróg, i nie będzie ucieczki ani ratunku. Bo nie weszliśmy na kapę — nie zaczęliśmy czytać znaków” (pełny tekst kazania można znaleźć tutaj - redakcja UnaCum). 

Tekst: Dominika Krupińska
Zdjęcia: Krzysztof Ziętarski