niedziela, 15 lutego 2015

List tradycyjnych katolików do biskupów

Listopad 2014
Dr Joseph Shaw
Prezes Latin Mass Society

Drodzy Biskupi Anglii i Walii,

Spoglądając wstecz, na pięćdziesięcioletnią działalność Latin Mass Society, musimy z wdzięcznością przyznać, iż niemal całkowicie zanikła wrogość wobec Formy Nadzwyczajnej Mszy Świętej. Wrogość ta, choć nigdy nie ogarnęła wszystkich, była jednak wystarczająco rozpowszechniona, by stać się krzyżem dla naszych zwolenników i poważną przeszkodą w naszych działaniach. W tej korzystnej przemianie Wy, nasi Biskupi w Anglii i Walii, odegraliście rolę kluczową. Powstaje pytanie: czy ci, którym powierzona jest troska o dusze ludzkie, mają powody, by nie tylko tolerować, lecz pójść dalej - aby ułatwiać czy też popierać odprawianie Mszy Świętej w tej formie?


Papież Benedykt w liście do biskupów, dołączonym do swego motu proprio Summorum Pontificum z 2007 roku, podał kilka powodów, dla których Msza w Formie Nadzwyczajnej powinna być bardziej powszechnie sprawowana. Jednym z argumentów są potrzeby duchowe tych, którzy od wielu lat o to proszą. Ojciec Święty nie etykietuje owych katolików jako nierozsądnych czy też duchowo zagubionych, lecz mówi, że z jego własnych doświadczeń wynika, iż są to osoby „głęboko zakorzenione w wierze Kościoła”.
Wiąże się z tym fakt, iż ta forma Mszy Świętej przyciąga nowe pokolenia katolików.
W międzyczasie jednak okazało się z całą oczywistością, że młodsze pokolenie też może odkryć tę formę liturgiczną, poczuć jej piękno i odnaleźć w niej ten sposób spotkania z Tajemnicą Najświętszej Eucharystii, który byłby najlepiej do niego dopasowany”.
Zjawisko to daje się zauważyć także w Anglii i Walii, zwłaszcza w aktywności grup Juventutem w Londynie i kilku innych miastach, w obecności młodych ludzi z Anglii i Walii na corocznej Pielgrzymce do Chartres i w naszej własnej pielgrzymce pieszej do Walsingham oraz w licznych powołaniach do tradycyjnych zgromadzeń kapłańskich. Obecnie tuzin młodzieńców z Anglii i Walii kształci się w seminariach FSSP, ICKSP i FSSR.

Jeszcze jednym z powodów, które podaje Ojciec Święty Benedykt, jest potrzeba zaleczenia pęknięcia w pojmowaniu własnej tożsamości historycznej w samym Kościele.
To, co poprzednie pokolenia uważały za święte, świętym pozostaje i wielkim także dla nas, przez co nie może być nagle zabronione czy wręcz uważane za szkodliwe. skłania nas to do tego, byśmy zachowali i chronili bogactwa będące owocem wiary i modlitwy Kościoła i byśmy dali im odpowiednie dla nich miejsce.”.
Odrzucenie tak istotnej części przeszłości Kościoła, jak pisał wcześniej kardynał Ratzinger w Duchu liturgii, „stawia pod znakiem zapytania samo jego istnienie”.

Dobre owoce, jakich oczekiwał Ojciec Święty Benedykt, zależą od tego, czy Forma Nadzwyczajna Mszy Świętej będzie rozpowszechniona i znana. Często słyszymy, że „nie ma zapotrzebowania” na starą Mszę, ale istotnie nie może być „zapotrzebowania” na „produkt”, który pozostaje całkowicie nieznany. Wiemy natomiast, że w ciągu kilku lat wielu księży obserwowało, jak znikąd pojawiają się społeczności poświęcone czemuś, o czego istnieniu niewielu spośród ich parafian wcześniej wiedziało. W takich miejscach Forma Nadzwyczajna przyciągnęła z powrotem zbłąkanych, przyczyniła się do nawróceń i wzbogaciła życie duchowe wielu osób. Jest to z pewnością powód wystarczający, by uczynić ją dostępną.

Istnieje jednak obawa, wspomniana przez Ojca Świętego Benedykta, do której nawiązywał także papież Franciszek: ten ostatni nazywa ją niebezpieczeństwem „ideologizacji” Starego Rytu. Chodzi o obawę, iż ta forma Mszy zostanie powiązana z pewnymi niefortunnymi ideami i postawami, i stanie się źródłem podziału w Kościele. Spoglądając na te sprawy, tak jak czyni to papież, z perspektywy międzynarodowej, nietrudno odgadnąć, gdzie, w sensie geograficznym, obawa ta może mieć swoje źródła, wskutek złożonych, głęboko zakorzenionych przyczyn społecznych i historycznych. Nie dotyczy to jednak Anglii i Walii.

Niemniej jednak dobrze będzie rozważyć relację pomiędzy rzekomą „ideologizacją” a rzeczywistą marginalizacją. Jak wyraził to pod koniec ubiegłego wieku kardynał Ratzinger w pamiętnych słowach:
„Każdy, kto w dzisiejszych czasach opowiada się za nieprzerwanym istnieniem tej liturgii czy też uczestniczy w niej, traktowany jest niczym trędowaty. Tutaj kończy się wszelka tolerancja”.

Socjologowie mówią nam, że grupy marginalizowane zazwyczaj się radykalizują i przyciągają jako nowych członków osoby o postawach już radykalnych, być może z zupełnie innych powodów. Uważam, że my w ciągu pięćdziesięciu lat istnienia Latin Mass Society całkiem skutecznie opieramy się takim tendencjom. Ci jednakże, którzy mieliby w tym względzie jakiekolwiek obawy, łatwo dostrzegą też remedium na nie. Otóż problemom spowodowanym przez marginalizację zaradzić można, kończąc z marginalizacją. 

Rozważmy następnie relację, jaka zachodzi pomiędzy ideologizacją a samą liturgią. Obserwujemy dziś, niestety, liczne próby użycia liturgii do celów ideologicznych, a mianowicie do forsowania programów niezgodnych z nauczaniem Kościoła. Najoczywistszym przykładem są nadużycia liturgiczne, których celem jest podważenie czci dla Najświętszego Sakramentu czy też właściwego rozumienia sakramentalnego kapłaństwa. Formę Nadzwyczajną Mszy Świętej chroni przed taką „deformacją” dyscyplina liturgiczna, jakiej forma ta wymaga i jaką niemal zawsze osiąga.

Rozważmy na koniec aspekt społeczny liturgii: społeczność, jaka tworzy się wokół konkretnych celebracji. Faktem jest istnienie pewnej niefortunnej tendencji, iż poszczególne Msze niedzielne w ramach parafii, a także w sąsiednich parafiach, przyciągają grupy różniące się pod względem społecznym i edukacyjnym. Fakt, że odprawia się „Msze dla rodzin”, „dla studentów” czy też dla poszczególnych grup językowych, choć wynika z dobrej woli, zaostrza problem. Możliwość pojawiania się podziałów jest w tym kontekście całkiem realna.

Doświadczenie wskazuje wyraźnie, że Forma Nadzwyczajna, wręcz przeciwnie, przyciąga bardzo zróżnicowane spektrum wiernych. W dobrze zorganizowanych społecznościach związanych z Formą Nadzwyczajną Mszy Świętej z powodzeniem odnajdują swoje miejsce ludzie młodzi i starsi, wykształceni i nie tak bardzo wykształceni, osoby samotne i całe rodziny, ludzie o przeróżnym bagażu doświadczeń, o rozmaitym pochodzeniu społecznym i etnicznym.

Chciałbym zaprosić każdego z Was, nasi biskupi Anglii i Walii, byście odwiedzili największe z tych społeczności w swoich diecezjach i sami zobaczyli. Przekonacie się, mam nadzieję, że nie są one źródłem podziału, lecz przejawem prawdziwie katolickiej jedności w różnorodności.

Ujrzycie, jestem o tym przekonany, katolików oddanych swoim kapłanom, swoim parafiom i diecezjom; katolików posłusznych nauczaniu Kościoła, gorliwie korzystających z bogactw naszego dziedzictwa intelektualnego i artystycznego; katolików gotowych ewangelizować słowem i przykładem, zaangażowanych w przeróżne dzieła dobroczynne i edukacyjne; katolików gotowych wspierać Was, swoich biskupów, wobec wyzwań, jakie napotykacie ze strony coraz bardziej nieprzyjaznego, zeświecczonego społeczeństwa.
Ci katolicy nie chcą być przyczyną podziału czy też wykluczenia. Chcą jedynie, byście widzieli w nich nie sieroty ani gości, lecz swoje dzieci duchowe.

Joseph Shaw

Tłumaczenie z angielskiego: Ewa Monika Małecka
Artykuł ukazał się w brytyjskim periodyku Mass of Ages
Fragmenty listu dołączonego do Summorum Pontificum na podstawie tłumaczenia opublikowanego przez redakcję Christianitas