poniedziałek, 21 lipca 2014

Kazanie księdza Bartosza Gajerskiego wygłoszone podczas Mszy Świętej wieńczącej spotkania Tradicamp2014

Umiłowani w Chrystusie Panu Siostry i Bracia, Czcigodni Kapłani, wszyscy Wierni!

Spotkania Tradicamp w których uczestniczymy, są wpisane w obchody każdej rocznicy ogłoszenia Motu Proprio Sumorum Pontificum, są po to, żeby Bogu, przede wszystkim Bogu, dziękować za ten dar, że Kościół po kilku dziesięcioleciach zawirowań, wreszcie na nowo odkrywa skarb, który posiada i który ciągle ma w sobie, który Bóg mu dał. Skarb, którego Kościół pozbyć się nie może, bo zagubił by swoją istotę. Msza Święta sprawowana tak, jak ją znali i sprawowali kapłani przed nami i w jakiej uczestniczyli wierni poprzednich pokoleń jest skarbem, którego Kościół nie może zaprzepaścić. Choć nawet dzisiaj są ludzie, którzy będą sądzić inaczej, to trzeba jasno powiedzieć, że się zwyczajnie mylą. Bogu niech będą dzięki za to, że w Swojej Opatrzności dał taką łaskę, by Kościół na nowo odkrywał własne skarby, o których zdawał się zapominać.

Siostry i Bracia, to jest dla nas wezwanie, to jest dla nas zadanie ukazywać światu wartość Kościoła, jego skarby, nie na siłę, nie przez jakieś narzucanie się za wszelką cenę, ale też nie można milczeć wtedy, kiedy w świecie dzieje się zło lub gdy w Kościele dzieje się niedobrze. Mamy jako wierni przywiązani do tej formy Mszy Świętej w taki sposób uświadamiać kapłanów i innych wiernych, by ten skarb Kościoła mogli odkryć i przyjąć. By mogli z niego rzeczywiście czerpać. Popatrzmy na wzór i przykład papieża Benedykta – On nie narzucił Kościołowi powrotu do tej formy odprawiania Mszy. Sądzę, że w mądrości, którą posiadał, pokazał, że Kościół sam musi wrócić, że my wierni i kapłani sami musimy wrócić do tego co utraciliśmy, do tego o czym zapomnieliśmy, sami musimy na własnych błędach się nauczyć i popatrzcie, ta Wasza i nasza tu obecność potwierdza, że chcemy odkrywać i chcemy wrócić do tego skarbu.

Przykładem dla nas może być Najświętsza Dziewica, o której mówiła dzisiejsza Ewangelia święta. Maryja się nie narzuca, ani gospodarzom, ani tym bardziej Synowi, nie wypomina mu tych trudnych słów, które do Niej powiedział: „Jeszcze nie nadeszła godzina moja”, ale wie, że prośba skierowana do Syna zostanie spełniona.

Umiłowani! Proście Kościół o to, do czego macie prawo, proście pokornie, tak jak my kapłani prosimy o pozwolenie odprawiania w tym, czy w innym kościele. Prosimy z pokorą, nie na siłę, aż ktoś się przekona i sam zaakceptuje tę prawdę, że Kościół nie zaczął się 50, czy 60 lat temu, ale ma już prawie 2000 lat.

Siostry i Bracia spotkania, w których uczestniczymy mają nam coś dać. Maryja w swoim życiu miała dwa wyjątkowe spotkania. Pierwsze to w chwili Zwiastowania, które zupełnie zmieniło jej życie, które uświadomiło jej nową rolę, jaką ma do spełnienia. Nową rolę dla świata i dla tego Kościoła, który się zrodzi. Maryja zmienia swoje życie pod wpływem spotkania z samym Bogiem. Drugie spotkanie dokonuje się na Krzyżu, kiedy Maryja patrzy na ukrzyżowanego Syna i uświadamia sobie przez Jego słowa „to jest Matka twoja..., to jest syn Twój…” że ma być matką dla wszystkich, że ma troską otoczyć wszystkie dzieci swojego Syna. Pojmuje, że teraz stanie się kimś nowym dla całego świata. Spotkanie trzecie, jakby w cieniu tych dwóch, zapowiadające w jakimś sensie tajemnice męki, (bo „jeszcze nie nadeszła godzina”) to spotkanie z dzisiejszej Kany, to spotkanie, w którym Maryja pokazuje, że troszczy się o potrzeby tych, których spotyka, że nie narzuca się na siłę, ale próbuje pomóc.

Najdrożsi, te spotkania Maryi, które zmieniają Jej życie to pytanie do nas: co wynieśliśmy z tego prawie tygodniowego pobytu tutaj? Czy droga mojego życia, z którą tu przyjechałem zamieniła się w inną drogę – dawania świadectwa żywego Kościoła? Czy ja uczestniczę we Mszy „trydenckiej” tylko dla pięknych szat, świec, obrzędów, zapachu kadzidła? Czy za tymi podstawowymi rzeczami szukam istoty samego Boga…?! Czy się po prostu nawracam, patrząc na miłość Kościoła, która się w tych rzeczach wyraża…?! Jacy wyjedziemy stąd, czy wyjedziemy bardziej Boży, uświęceni… ilu z nas skorzystało z sakramentu pokuty i pojednania, ilu regularnie przystępowało do Komunii Świętej? Ile osób codziennie było na Mszy Świętej? Ile osób podjęło jakieś dobre postanowienie po tym, jak zaczerpnęli wina Bożej łaski od tego ołtarza?

Siostry i Bracia, to są konkretne pytania, które dziś musimy sobie postawić. Tradicamp służy wypoczynkowi, rekreacji i spotkaniu, ale musi też służyć naszemu wzrostowi duchowemu, o który my sami musimy dbać, o który my sami musimy się troszczyć. Co wyniesiesz wychodząc z tego kościoła, po raz ostatni w tym roku? Z czym pojedziesz do swojego środowiska, do tych wiernych, którzy zostali w domu? Jakie owoce im zawieziesz?

Myślę, że chciałbym Was z tego miejsca Siostry i Bracia zachęcić do tego, że jeśli w Waszych środowiskach jest dobrze, jest kapłan, są wierni, jest Msza Święta w nadzwyczajnej formie, to nie ograniczajmy się do tego. Pomagajmy innym osiągnąć ten pułap, który my już mamy. Nie patrzmy, że nam jest dobrze. Każdy z nas jest dziś wezwany – zróbmy dla Kościoła coś więcej, tak jak Maryja zrobiła coś więcej dla gości weselnych. Choć mogła siedzieć spokojnie i powiedzieć: „mnie jest wygodnie, mnie niczego nie brakuje”, to Ona jednak zauważa potrzeby innych i stara się im skutecznie zaradzić. Oto jest wezwanie Boże dla nas wszystkich: pomóżmy innym odkryć skarb tradycji Kościoła…, odkryć ludzi, którzy mogą wspomóc w tym zrozumieniu piękna liturgii katolickiej, jakiego my już doświadczyliśmy i jakie poznaliśmy. Bardzo tego dzisiaj potrzeba, bo to od Was wiernych najczęściej wychodzi inicjatywa, wychodzi prośba o Mszę Świętą, i to na Was – nie na nas kapłanach – musi spocząć odpowiedzialność za pomoc i przygotowanie, za wspieranie, bo my najczęściej jesteśmy sami w diecezjach, nie jesteśmy więc w stanie wszystkiego zrobić. Wy musicie nam pomóc, tak jak my chcemy pomagać Wam. Jak nie ma Matki bez Syna, tak nie będzie Mszy „trydenckiej” w parafiach bez wiernych, którzy tego chcą, którzy się o to starają i bez nas kapłanów, którzy jesteśmy gotowi na to wezwanie z Waszej strony odpowiedzieć.

Siostry i Bracia, niech Bóg w Trójcy Świętej Jedyny błogosławi Was wszystkich, Organizatorów i Uczestników, za ten trud i wysiłek, ale musimy ponieść owoce tego wysiłku i trudu w dalsze życie. Amen.