sobota, 19 kwietnia 2014

Czy tradycyjni katolicy to współcześni faryzeusze?


Plik:Nuremberg chronicles f 096v 2.pngJak wiemy, faryzeuszami nie byli jedynie ci, którzy przestrzegali Prawa, ale także ci, którzy okazywali Mu zewnętrzne posłuszeństwo, tylko po to, by inni mogli to widzieć. To jasne, że kierowała nimi pycha, ponieważ gdy nie było wokół żadnych świadków, postępowali niemoralnie, a ich serca były zatrute i nieczyste. Przypisywanie tych faryzejskich postaw „ultra konserwatywnemu” albo „ultra tradycjonalistycznemu” środowisku jest zuchwalstwem i osądem – przed którym ostrzega nas Jezus. Kontynuując serię artykułów o tożsamości tradycyjnego katolika przedstawiamy dzisiaj tekst w tłumaczeniu p. Roberta Włodarczyka opublikowany oryginalnie na stronie Traditional Roman Catholic Thoughts . 

Wielu z tych, którzy są wierni Kościołowi oraz Jego Magisterium jest wyśmiewanych przez swoich przeciwników i nazywanych „faryzeuszami”. Na szczęście dla wiernych - zaś na nieszczęście dla przeciwników - określenie to jest mylnie stosowane.

Kim jest faryzeusz?

Katolicki Słownik Podręczny stwierdza, że faryzeuszami są „ci żydzi, którzy za czasów naszego Pana przestrzegali skrupulatnie prawa żydowskiego i unikali kontaktów z poganami; zuchwalcy przekonani o swojej nieomylności.”[1]

Dziś, gdy szafuje się słowem „faryzeusz”, używa się go do ośmieszenia pewnych poglądów. Ma to na celu je wykpić, skompromitować i uciszyć ich zwolenników, ponieważ nikt nie chce być faryzeuszem. Z Biblii wiemy, że jedyne co robili to zachowywali prawa, udawali świątobliwych i wydali Jezusa na śmierć. Nie byli dobrymi ludźmi.

Wierni ci, których obrzuca się tą podlą i ohydną obelgą, mogą być w rzeczywistości posłuszni nakazom Kościoła oraz oddani Jego doktrynie i nauczaniu. Mimo to daleko im do bycia próżnymi czy świętszymi od papieża. Zazwyczaj są to pokorni ludzie, którzy także zdają sobie sprawę, że są grzesznikami potrzebującymi Bożej miłości i Jego miłosierdzia. Ważnym jest, aby pamiętać o tym, że zawsze znajdą się tacy, którzy psują wizerunek całej reszcie. Ja natomiast mówię tu o przeciętnym tradycjonaliście.

W Ewangeliach faryzeusze przedstawieni są jako wrogowie. Za każdym razem, gdy się ich przywołuje, czyni się to po to, aby udzielić im lekcji. Na zewnątrz wydają się „święci”, jednak w sercu są nieszczęsnymi i zatwardziałymi grzesznikami. Dbają bardziej o swoją władzę niż o miejsce w królestwie Bożym.

Z własnego doświadczenia wiem, że tradycjonaliści nie są w żaden sposób faryzeuszami. Pozostają wierni dogmatom, doktrynom i nauczaniu Kościoła. Jeśli faryzeusze też tak postępowali, to jest to jedyna materia, w której zachodzi podobieństwo między nimi a tradycjonalistami. Różnica polega natomiast na tym, że tradycjonalista uznaje siebie za grzesznika i próbuje ze wszystkich sił żyć tak, jak wymaga tego od niego Chrystus i Kościół. Przyznaję, że może być nieugięty w swoich przekonaniach, ale tylko dlatego, że nauki Jezusa nie podlegają negocjacji. To czego nauczył nas Jezus trwa, zaś to czego naucza nas Kościół, w zgodzie z nauką swojego Oblubieńca, również stanowi obowiązujące nas prawo.

Biblia o faryzeuszach

W Piśmie Świętym Jezus wspomina faryzeuszy wiele razy. Często czyni to, by wyjaśnić co ma na myśli. Bóg nie chce, abyśmy byli letni i postępowali zgodnie z Jego prawami, tylko gdy widzą nas inny, zaś gdy nikt nie patrzy, lekceważyli je. Nie chce też, abyśmy zachowywali je kierowani wyłącznie naszą dumą. Błąd faryzeuszy polega na tym, że sądzą, iż zostaną zbawieni, ponieważ przestrzegają Prawa. Natomiast ci którzy tego nie robią, nie dostąpią zbawienia.

Jezus wytyka im ich postawę i uczy, że tak nie jest. Ci, którzy nie postępują zgodnie z Prawem, ale żałują tego, o wiele bardziej mogą dostąpić zbawienia niż ci, którzy udają, że zachowują Prawo, a nie są skruszeni.

„Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: "Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy!" Ten odpowiedział: "Idę, panie!", lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: "Nie chcę". Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.” Mt 21:28-32.[2]

Jezus potępia również stworzone przez faryzeuszy i pełne obłudy nakazy oraz nauczanie, w myśl którego ważniejsze jest to co zewnętrzne, a nie to, co pochodzi z wnętrza człowieka. Z kolei tradycje katolickie są ustanawiane dzięki autorytetowi Kościoła.

„Gdy jeszcze mówił, zaprosił Go pewien faryzeusz do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to rzekł Pan do niego: «Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste. Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie opuszczać. Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą». Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: «Nauczycielu, tymi słowami nam też ubliżasz». On odparł: «I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie. Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. A tak jesteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, na tym plemieniu będzie pomszczona. Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli». Gdy wyszedł stamtąd, uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli gwałtownie nastawać na Niego i wypytywać Go o wiele rzeczy. Czyhali przy tym, żeby go podchwycić na jakimś słowie.” Łk 11:37-54.
Jednak Jezus wyraźnie stwierdza, że my również mamy zachowywać „prawa” i Tradycję, których nauczał nas w licznych przypowieściach (por. Mt 19:16-30; J 13: 31-35).
Gdy Jezus mówi o faryzeuszach, jest dla nas jasne, że musimy żałować za grzechy, a także zachowywać każde przykazanie, którego by nam nie dał. Oznacza to, że wszędzie w Biblii, gdzie Jezus wyjaśnia nam co robić, musimy być temu posłuszni. Ponieważ jest Bogiem, wiemy, że to co mówi jest Prawdą. Dlatego nie ma nic złego w postępowaniu zgodnie z naukami, doktrynami i tradycjami wiary katolickiej. Nie ma nic złego – jeśli tylko czynimy to z miłością – w proszeniu innych, aby też tak postępowali, jak również w upewnianiu się, że nasi kapłani i osoby duchowne także ich przestrzegają. Kłopot pojawia się wtedy, gdy stosujemy się do nakazów, jedynie po to, by wyglądać na lepszych niż inni. Natomiast jeżeli czynimy to z miłości do Boga, wtedy nasze pragnienie, aby nasi bracia pozostawali wierni tradycji, jest całkowicie dopuszczalne.
Nie wszyscy faryzeusze nienawidzili Jezusa
Nie, to nie pomyłka. Nie wszyscy faryzeusze byli źli i chcieli zabić Jezusa. Prawdę powiedziawszy, gdy Jezus uzdrowił niewidomego i odesłał go do Świątyni, aby obmył oczy, wśród faryzeuszy nastąpił rozłam. Czytam, że:
„Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstało wśród nich rozdwojenie.” J 9:16.
Jezus uleczył niewidomego w czasie szabatu, przez co niektórzy faryzeusze – przynajmniej ci źli – uważali, że nie uszanował On w ten sposób dnia świętego. Z kolei inni – ci prawi – sądzili, że jeśli człowiek czyni się coś dobrego w szabat, to nie dopuszcza się wtedy grzechu. Nastąpił wśród faryzeuszy wyraźny podział, który pokazuje, że nie wszyscy byli obłudni, i prawdopodobnie część  z nich uważała Jezusa za Boga oraz przyjmowała Jego nauki. Najlepiej ukazuje to postać faryzeusza Nikodema.
„Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Ten przyszedł do Niego nocą i powiedział Mu: «Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z Nim».” J 3:1-2.
Zwrócenie uwagi na prawych faryzeuszy tworzy bardzo ważne rozgraniczenie. Ogólnie faryzeusze byli obłudni, lecz nie można wrzucać wszystkich do jednego worka, ponieważ – zakładając, że w końcu się nawrócili - byłoby to niesprawiedliwe wobec dobrych spośród faryzeuszy, którzy podążali za Jezusem. Podważa to również analogię, wg której wszyscy tradycjonaliści są „źli” – bo właśnie to ma na celu udowodnić to porównanie.
Wniosek
W każdej zbiorowości znajdują się szkodliwi członkowie, którzy wystawiają złą laurkę całej reszcie. Tak jak kiedyś istnieli obłudni faryzeusze, tak zawsze będą istnieć obłudni tradycjonaliści. Zanim osądzimy czy konkretny tradycjonalista jest jak faryzeusz, należy rozpoznać czy żyje on słowem Bożym na co dzień. Jak wiemy, faryzeuszami nie byli jedynie ci, którzy przestrzegali Prawa, ale także ci, którzy okazywali Mu zewnętrzne posłuszeństwo, tylko po to, by inni mogli to widzieć. To jasne, że kierowała nimi pycha, ponieważ gdy nie było wokół żadnych świadków, postępowali niemoralnie, a ich serca były zatrute i nieczyste. Przypisywanie tych faryzejskich postaw „ultra konserwatywnemu” albo „ultra tradycjonalistycznemu” środowisku jest zuchwalstwem i osądem – przed którym ostrzega nas Jezus (por. Łk 6:37) - świadczącym o tym, że to my wiemy lepiej co dzieje się w sercach innych.
Większość osób, które znam przestrzega nakazów Kościoła i czyni to z miłości do Boga oraz z pragnienia, aby pomóc bliźnim w drodze do Nieba. Jeżeli rzeczywiście żyją swoją wiarą - zarówno w samotności, jak pośród innych - to nazywanie ich faryzeuszami jest błędem; nieżyczliwą postawą tworzącą jedynie podziały w Kościele. Nie wiem jak to może w czymkolwiek pomóc.
Źródło: http://trcthoughts.com/2014/04/are-traditionalists-the-modern-day-pharisees/



[1] Broderick R., Concise Catholic Dictionary. Milwaukee: The Bruce Publishing Company, 1944.
[2] Wszystkie cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia Online. Poznań: 2003.